Ostatnio poszłam do okolicznego sklepiku po szampon, bo akurat mi się skończył, a nie chciało mi się ich gdzieś dalej… niestety ku mojemu zdziwieniu były do wyboru dwa szampont i to oba dla dzieci ;) No cóż pomyślałam, a co mi tam zrobimy test szamponu dla dzieci… Chyba mi włosy nie wypadną – pomyślałam ;)


Oba szampony były firmy Timotei: „Piraci z Wysp” (arbuzowy) oraz jak sama nazwa wskazuje – truskawkowy – „Truskawkowa księżniczka’ (o ile dobrze pamiętam.
Zdecydowałam się na piracko-arbuzowy,  nabyłam drogą kupna i czym prędzej pognałam do domu umyć moją rozczochraną.

Cena: 6,20 zł  / 250 ml

I jakie wrażenia zapytacie… Hmm, no cóż. Szampon ma konsystencję rozwodnionego żelu, przez co odpowiednie dozowanie jest utrudnione. Wylewa się go za dużo, co jest również spowodowane zbyt dużym otworem. Podczas mycia od razu zauważyłam że włosy w dotyku są grubsze, w dotyku takie szczeciniaste, pozbawione „poślizgu” – nie można było bez przeszkód przesunąć po mokrych włosach ręką bo trafiały na opór – taki sam efekt kiedy chcemy przesunąć po odtłuszczonej szybie palcem – nie wiedziałam jak to inaczej opisać ;)
Na opakowaniu widnieją dwa napisy informujące o tym że szampon nie szczypie w oczy i ułatwia rozczesywanie. Co do pierwszej informacji to nie próbowałam sobie chlapać pianą do oczy ani mi to nie wyszło przez przypadek więc nie mogę się na ten temat wypowiedzieć, no ale jeśli chodzi o ułatwienie rozczesywania…
No właśnie „ułatwienie” jest bardzo wątpliwe, w życiu nie miałam takiego kołtuna na głowie po myciu. Koszmar. Od razu przypomniało mi się jak w dzieciństwie mama szarpała się ze mną próbując rozczesać mi włosy. Kiedy to już sama ze sobą się poszarpałam i przy rozczesywaniu pozbawiłam się połowy włosów, przystąpiłam do suszenia. Po wysuszeniu nastąpiła powtórka z rozrywki tyle że już mniejsza.
Jeśli chodzi o wygląd i fakturę włosów po wysuszeniu… włosy się błyszczą ale nie tak jak po użyciu zwykłego szamponu, w dotyku nie są miękkie jak kaczuszka ( a tego by się chciało oczekiwać po szamponie dla dzieci) ale niemile szczeciniaste i sztywne.
Wniosek: Jeśli firma Timotei chciała uzyskać efekt tortury nad dziećmi to świetnie się im udało. Jeśli miałabym dziecko na pewno nie kupiłabym mu tego szamponu. Aż strach pomyśleć co by się stało jeśli piana wpadłaby do oka – oby nie trwałe uszkodzenie ;) Jedynym plusem może być to że szampon jest dobry dla osób mających problem z przetłuszczaniem się włosów. Ja muszę myć głowę prawie że codziennie, ale po użyciu tego już trzeci dzień nie myłam głowy i nie widać na niej ani odrobiny przetłuszczenia.

I co wy na to ? Jak wasze doświadczenia z tego typu szamponami ?
Ja może jeszcze kiedyś się skuszę na przetestowaniu szamponu dla dzieci innej firmy ale ten test jakoś na razie mnie nie zachęca.

bfc-podpis