Mając za sobą tysiące lub nawet miliony wymówek, tony lenistwa i zwalania wszystkiego na to, że jestem wykończona po robocie, w końcu postanowiłam wziąć się za siebie. A to wszystko dzięki mojej koleżance z pracy, która chcąc odchudzić męża znalazła dietę South Beach, czyli Plaż Południowych.

Dieta od razu przypadła mi do gustu, bo można w niej jeść takie produkty, które są dla mnie osobiście zjadliwe ;), nie wymaga ograniczenia ilości spożywanych posiłków ani liczenia kalorii, ale wyeliminowania z nich wysoko przetworzonych węglowodanów (np. makaronów, białego pieczywa) oraz tłuszczów nasyconych, na rzecz pokarmów zawierających białka, węglowodany złożone i tłuszcze nienasycone (oliwa z oliwek, olej rzepakowy). Plusem tej diety jest również to, że przepisy potraw w niej spożywanych są banalnie proste :)

Dieta składa się z 3 faz:

Faza I – najtrudniejsza i wymagająca największej samodyscypliny, trwa 2 tygodnie i ma za zadanie przyzwyczaić nasz organizm do zdrowego trybu odżywiania się. W tym czasie musimy zrezygnować ze słodyczy, owoców, pieczywa, ziemniaków, ryżu. W tej fazie możemy schudnąć nawet 6 kg.

Faza II – jej długość trwa już od naszych indywidualnych potrzeb i trwa do czasu gdy osiągniemy wymarzoną wagę. Podczas tej fazy dochodzą nowe produkty, określone warzywa i owoce, gorzka czekolada oraz pełnoziarniste pieczywo.

Faza III – zaczynamy ją stosować, gdy osiągniemy upragnioną wagę. Umiemy już komponować swoje menu, organizm przywykł do zdrowego trybu odżywiania – wystarczy się tego trzymać a zachowamy upragnioną wagę. Dla wielu osób trzecia faza przeradza się w styl życia.

Tak w dużym skrócie to tyle na temat diety. Na razie jestem na samym jej początku. Dzisiaj mija dopiero drugi dzień pierwszej fazy i powoli przyzwyczajam się do zupełnie innego odżywiania się. Postaram się zamieścić trochę przepisów, może okażą się przydatne.

Mam nadzieję, że dam radę wytrzymać w tej diecie i że już niedługo będzie ze mnie laska ;)

bfc-podpis