[vc_row][vc_column][vc_column_text]Już jutro (10 maja) premiera czarnego kryminału Grimm City. Bestie. Jest to już druga opowieść o tym mieście, która wyszła spod pióra Jakuba Ćwieka. Mam nadzieję, że czekacie na nią tak samo jak czekałam ja 🙂 Zapraszam na recenzję.
[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column width=”1/2″][vc_single_image image=”1559″ img_size=”full”][/vc_column][vc_column width=”1/2″][vc_column_text]Grimm City to miasto tajemnicze, ociekające złem, pełne niebezpieczeństw. Kiedy je sobie wyobrażam, przed oczami widzę obraz Gotham City wyjęty z filmu Batman z 1989 r. – tak widzę to miasto. Biorąc tę książkę do ręki już od pierwszych stron zatapiasz się w jego mroczny klimat i spodziewasz się, że lada chwila zza rogu wyskoczy na Ciebie jakiś mroczny typek i przystawi ci nóż do gardła.
Pewnego dnia Grimm City wstrząsa śmierć głowy jednej z rodzin mafijnych rządzących miastem i nagle nad miastem zaczyna krążyć widmo wojny gangów. Miasto w tempie ekspresowym łapie winnego i organizuje proces sądowy. Proces ten wydaje się być chyba najważniejszym wydarzeniem w dziejach miasta i niechybnie odwraca uwagę od pojmania Drwala – psychopaty, seryjnego mordercy kobiet.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text]Sprawa pojmania Drwala przypada inspektorowi Evansowi, ale również ktoś inny stawia sobie za punkt honoru pojmanie mordercy – a mianowicie były bokser, Emeth Braddock zwany Bestią, którego nota bene bardzo polubiłam – ciekawa jestem, czy znajdzie się ktoś, kto tej postaci nie polubił. Braddock bardzo przypomina mi Hulka, jest dobry i miły dopóki, ktoś nieźle do nie wkurzy, a wtedy wychodzi z niego Bestia, gotowa zgnieść Cię jednym paluszkiem jak małego robaczka. Ale nie tylko Braddock jest tutaj świetnie wykreowaną postacią – warto zwrócić uwagę na córkę Braddocka – Bekkę oraz agenta MacShane’a.
Akcja toczy się sprawnie i bardzo ciekawie, co sprawia, że każdą stronę przewracałam z wielkim zaciekawieniem. Grimm City. Bestie to czarny kryminał, ale znajdziemy tutaj również odrobinę baśni, które traktowane są niczym religia, dzięki którym ta opowieść staje się bardziej niesamowita.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text]Grimm City. Bestie czyta się szybko i przyjemnie, mimo, że tematyka książki do najprzyjemniejszych nie należy – klimat jest ciężki i aż momentami czujesz, jak brud i smród tego miasta wdziera się w nozdrza. Jakub Ćwiek świetnie ukazuje miasto i jego mieszkańców z krwi i kości, aż ma się wrażenie, że jeśli tylko wyjedziemy gdzieś dalej, w jakieś mroczniejsze zakamarki naszego świata to trafimy właśnie do Grimm City.
Oczywiście im bliżej byłam końca, tym więcej snułam domysłów i tym bardziej byłam pewna tego, kto jest Drwalem, a tutaj zonk – Ćwiek mnie wykiwał 😉 Jak mogłeś tak zrobić mnie w konia? 😉 Miałam bardzo złudne przeświadczenie, że książka jest przewidywalna, a zakończenie bardzo mnie zaskoczyło.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_single_image image=”88″ img_size=”full” alignment=”center”][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_column_text]
Za możliwość przeczytania Grimm City. Bestie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.
[/vc_column_text][vc_single_image image=”1555″ img_size=”medium” alignment=”center”][/vc_column][/vc_row]
